wtorek, 8 maja 2012

Pomajówkowy rachunek sumienia

Zdecydowanie wszystko łatwiej przychodzi gdy ma się ustalony plan dnia. W momencie kiedy przychodzi weekend albo dłuższy weekend jak ostatnio trudniej jest trzymać się swoich postanowień zwłaszcza jak wszyscy dookoła kuszą "dobrociami":). No ale ze wszystkim można sobie poradzić:).
A nawet jak lekko zgrzeszymy to zdecydowanie aktywność fizyczna jest wskazana.
Powiem szczerze że miałam kryzys. Zastanawiałam się czy się przyznać ale po to prowadzę tego bloga żeby dzielić się sukcesami i porażkami.
Najgorsze były urodziny Irenki ( teściowej). Uważałam na obiad zjadłam same zdrowe rzeczy no ale deser mnie zabił. Jeszcze nie radzę sobie zawsze z odmawianiem słodyczy, więc zjadłam pyszny tort węgierski. Pocieszam się że na wieczór zjadłam już potem tylko arbuza. 
Kolejnym błędem w moim przekonaniu było wypicie mocnego alkoholu w większych ilościach w czwartek. Samo picie może nie było tragedii ale zapomniałam że po takich alko mam straszne ssanie następnego dnia. To było straszne!!!! Czułam wręcz fizyczny ból tak miałam ochotę na KFC czy inne śmieci;/. Na szczęście kochany mężuś pilnował mnie i wciągałam sałatki.

Mimo tych grzeszków weekend mogę jednak zaliczyć do udanych... wiele przejechanych kilometrów na rowerze, nie przejadanie się i wielki uśmiech na pyszczku:D

Muszę się pochwalić że w środę przejechaliśmy na rowerze 80 km od Grodziska Mazowieckiego do Marek przez Nowy Dwór:). Trasa piękna i przyznam że pokonałam samą siebie. Na drogę zrobiliśmy sobie tortille z kurczakiem i warzywami i przyznam że takie jedzonko spisało się na medal. Trzeba pamiętać że jak chcemy uprawiać sport to nie można się głodzić, bo nie będziemy mieć siły na nic.

A co do spotkań rodzinnych to warto wyjść na powietrze i wspólnie troszkę się poruszać, czy to spacer, czy gry zespołowe a nawet wspinanie się na drzewa:).
A jeśli jest ognisko to nie bójmy się zjeść kiełbaski...ale bez chlebka i z warzywkami. Nie można dać się zwariować....no chyba że te ogniska są codzienne i wciągamy makabryczne ilości kiełbasek;)

Ah oby więcej było takich weekendów:D 








Jako aktywność polecam sprzątanie i dekorowanie mieszkania. Od razu człowiek się lepiej czuje jak jest porządek wokół niego:)











1 komentarz:

  1. Och tak! Trudno się powstrzymać jak częstują. A może jeszcze trudniej jest nauczyć się odmawiać, tak by nie zrobić przykrości.
    Co do alkoholu - trzeba uważać! Ja teraz właściwie z alkoholi pijam tylko wytrawne wino i to po lampeczce/dwóch na tydzień. Wszelkiej maści alkohole to straszne bomby kaloryczne, a poza tym nic dobrego do organizmu nie wnoszą, a wręcz przeciwnie - wynoszą z niego.
    Warto poczytać na ten temat np. tutaj: http://kobieta-i-zdrowie.wieszjak.pl/diety/290440,Ile-kalorii-ma-twoj-drink.html

    Niech żyje abstynencja! ;)
    D.

    OdpowiedzUsuń